Co nas nie zabije. David Lagercrantz

003 Co nas nie zabijeDavid Lagercrantz wziął na siebie nie lada odpowiedzialność. Wyzwanie iście karkołomne – napisać kontynuację bestsellerowej trylogii Millenium Stiega Larssona. Pomysł z jednej strony genialny, z drugiej wiążący się z dużym ryzykiem.

Millenium kilka lat temu zawładnęło czytelnikami – świetnie skrojona fabuła, starannie wypracowane intrygi, wyraziści bohaterowie, których pokochały rzesze ludzi na całym świecie. Larsson napisał jedne z najlepszych książek, jakie w życiu czytałam. Dowiedziawszy się więc o kontynuacji serii, byłam nieco zdegustowana – choć po Millenium pozostał mi nieukojony żal, że Larsson już nigdy nic nie napisze, głód nigdy nie zostanie zaspokojony, nie ucieszył mnie fakt, że seria doczekała się kontynuacji. Wcale nie zamierzałam rzucać się na tę książkę, wyszłam z założenia, że nie dorasta prawdziwemu Millenium do pięt i wcale nie chcę jej widzieć na tej samej półce.

Przeczytałam ją więc mimochodem, bo nadarzyła się okazja. Starałam się wyzbyć wysokich oczekiwań i po prostu przeczytać książkę Lagercrantza, potraktować ją trochę jak oddzielny byt, bo tylko w ten sposób mogłabym uniknąć rozczarowania. Niestety, zwyczajnie mi się to nie udało.

Lagercrantz ma lekkie pióro, dzięki któremu Co nas nie zabije czyta się szybko i przyjemnie. Akcja, sama w sobie wartka i dynamiczna, także jest pozornym atutem książki, bo nie da się ukryć, że przerzuca się stronę za stroną z typowym czytelniczym zniecierpliwieniem: co dalej, co dalej, CO DALEJ?. No właśnie, i co dalej?
Bohaterów już znamy, nie sądzę, by trzeba było ich przedstawiać (wychodzę z założenia, że większość sięgając po tę książkę, zna ich pierwowzory), Lagercrantz dostał w spadku już wykreowane, w pełni ukształtowane osobowości z konkretnym bagażem doświadczeń. Jego rolą było zaadaptować je, wrzucić w wir swojej fabuły, co wcale nie znaczy, że było to zadanie łatwe, o nie. Wyszło znośnie – Lagercrantz niewątpliwie wgryzł się w Lisbeth i Mikaela i w przyzwoity sposób uwikłał ich w swoją historię. Bez szału, ale też i bez wielkich rozczarowań.
To co jednak mnie rozczarowało to właśnie ten wir zdarzeń, w jakich umieścił bohaterów, to fabuła.

Uwaga! Dalsza część wpisu może zdradzać fabułę powieści.

Millenium Larssona to po pierwsze świetna powieść kryminalna z suspensem – niewyjaśniona od dziesięcioleci tajemnica zniknięcia młodej dziewczyny, błyskotliwe śledztwo, odkrywające serię brutalnych mordów na kobietach, niespodziewane zwroty akcji, przemyślane i rozbudzające ciekawość wątki poboczne. Po drugie wciągający thriller polityczny, bo Larsson nie postawił na jeden schemat powieści kryminalnej – zorganizowana grupa przestępcza handlująca kobietami, tajemnica przeszłości Lisbeth, uwikłani w to wszystko politycy, radziecki szpieg – wszystko napisane tak, że w zasadzie mogłoby być prawdziwą historią. Po trzecie smakowita sensacja z elementami thrillera sądowego, tajne organizacje służb specjalnych, korupcja, obnażenie zgniłego systemu.

Po czwarte mamy z kolei Millenium Lagercrantza, a w nim… geniusze wyskakujący z kapelusza. Widać Lisbeth nie była już wystarczająco wyjątkowa, teraz mamy całe stadko innych: genialnego naukowca z genialnym dziełem – Sztuczną Inteligencją; genialnego syna genialnego naukowca, chłopca cierpiącego na autyzm (a jakże,  Asperger u Salander to nuda), który okazuje się być nadzwyczajnie uzdolnionym sawantem; jeszcze bardziej genialna Lisbeth dokonująca iście genialnego włamu do narodowej agencji wywiadowczej Stanów Zjednoczonych, ścigana przez nie mniej genialnego twórcę zabezpieczeń tegoż systemu, no i genialny czarny charakter, którego Lagercrantz wypuścił z cienia, uknuwszy nowy wątek w biografii Salander.
Intryga moim zdaniem została uszyta grubymi nićmi, przerysowana, chaotyczna, niespójna. Może autor chciał postawić na nowoczesność, wszakże żyjemy w czasach nowoczesnych technologii, ale mnie nie przekonał. W historii brakuje tej nutki realizmu, jaką dawał jej Larsson, że historie takie jak ta się zdarzają.

Jakbym na tę książkę nie spojrzała, to jest ona zwyczajnie średnia. Średnia kontynuacja świetnej serii, średnia sama w sobie.


I.  Fabuła                       2 pkt.
II. Bohaterowie            2 pkt.
III. Narracja i język      4 pkt.
IV. Emocje                    2 pkt.
V. Kreacja świata        3 pkt.
Przeczytaj więcej o moich kryteriach oceny. 

Ocena końcowa: 5/10

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s