Więcej czerwieni. Katarzyna Puzyńska

026-wiecej-czerwieniMoje pierwsze spotkanie z Katarzyną Puzyńską uważam za średnio udane. Jej debiutancka powieść Motylek i zarazem pierwszy tom serii o policjantach ze wsi Lipowo, to stylistyczny potworek z mnóstwem koszmarnych rozwiązań i zabiegów –  jedna z najsłabszych książek, jakie przeczytałam w tym roku. Jednocześnie miała w sobie coś, co sprawiło, że byłam ciekawa jakie jeszcze pomysły ma ta młodziutka polska pisarka i jak rozwinie się jej warsztat literacki.

Muszę przyznać, że druga część cyklu o Lipowie, Więcej czerwieni, jest nieco lepiej napisana, a kryminalna zagadka odważna i świadcząca o tym, że wyobraźnia Katarzyny Puzyńskiej jest pełna mrocznych zakamarków, których lepiej nie zwiedzać samotnie.

Uwaga! Dalsza część wpisu może zdradzać znaczne elementy fabuły powieści.

Fabuła książki jest gęsta, jak powietrze upalnego lata, w czasie którego toczy się akcja powieści. Kiedy w krótkim odstępie czasu policjanci z Lipowa i pobliskiej Kolonii Żabie Doły odnajdują ciała dwóch zamordowanych dziewczyn, na nogi zostaje postawiona policja i prokuratura w Brodnicy. Sprawa ma priorytet nie tylko dlatego, że przesłanki wskazują na seryjnego mordercę, ale także dlatego, że ucierpieć może turystyka, będąca dźwignią miejscowej gospodarki. Do akcji wkracza więc zespół składający się w wiejskich policjantów, w których rewirze znaleziono ciała ofiar, oraz kontrowersyjna i morderczo irytująca komisarz Klementyna Kopp i jej koledzy z brodnickiej Komendy Powiatowej.
Akcja poprzeplatana jest wspomnieniami wyrachowanego mordercy-artysty, który poluje na prostytutki, chcąc stworzyć wielkie, makabryczne dzieło sztuki.

Podobnie jak w poprzedniej książce autorki, zagadka, z którą zmagają policjanci, jest poplątana i wielowątkowa, a oni muszą z rozwagą pociągać za sznurki, aby rozsupłać iście gordyjski węzeł intrygi. Śledztwo jest trudne i pełne mrożących krew w żyłach wątków, a finał zaskakujący. To największy atut książki Puzyńskiej, która choć wciąż nie radzi sobie z językiem i narracją, potrafi snuć fabułę z rozmysłem, a jej rozwiązanie jest zaskakujące i mocne.

No i właśnie ten język znów jest piętą achillesową pisarki. Choć widać postęp w jej warsztacie, to kontynuuje wszystko to, o było irytujące w Motylku. Dialogi są sztywne i sztuczne, postaci używają w swoich wypowiedziach nienaturalnych zwrotów i konstrukcji zdań, od których włos jeży się na głowie. Znów każdy podrozdział, każdy akapit rozpoczyna się pełnym przedstawieniem jego bohatera z imienia, nazwiska, zawodu, stanowiska lub stopnia służbowego, zupełnie jakby czytelnik-idiota nie mógł zapamiętać, że młodszy aspirant Daniel Podgórski jest młodszym aspirantem Danielem Podgórskim. Tak samo wypowiadają się śledczy, kiedy przywołują osoby zamieszane w sprawę. Kto, pytam się, kto normalny w rozmowach na każdym kroku musi przypominać, że właściciel ośrodka wczasowego jest właścicielem ośrodka wczasowego? Jaki mieszkaniec Kolonii Żabie Doły w każdym wypowiadanym o swojej miejscowości zdaniu używa jej pełnej nazwy?
Dużo pod tym względem pani autorka ma jeszcze do dopracowania, a fani dobrej formy, a nie samej tylko treści, mogą poczuć się zdecydowanie rozczarowani (ja się czuję).

O ile w przypadku Motylka wyraziłam życzenie, by barwna i jedyna w swoim rodzaju Klementyna była postacią wiodącą, o tyle w Więcej czerwieni dostałam tej komicznej starej baby ciut za dużo. To dobra, silna postać, ale mało który literacki bohater tak mocno potrafi działać czytelnikowi na nerwy. Jednocześnie nie sposób jej nie lubić. 🙂

Książki Puzyńskiej jednocześnie wciągają czytelnika i irytują do granic możliwości. Gdyby nie fabuła i wszystkie jej poboczne wątki, miałabym ochotę czym prędzej odłożyć tę książkę w diabły. Mimo to dobrnęłam do końca z umiarkowaną przyjemnością przemieszaną ze zmęczeniem. Uwielbiam czytać książki całymi seriami, jedna po drugiej, jak dobry serial, ale z Puzyńską to mi się nie sprawdza. Książki te budzą tak sprzeczne uczucia, że po lekturze wywołują we mnie gwałtowny przesyt. Mimo to znów jestem ciekawa co jeszcze przydarzy się w Lipowie i malowniczej okolicy – a może ja po prostu lubię kryminały, nawet te średnie? Z nadzieją na rozwój talentu autorki, prędzej czy później wrócę po więcej jej książek (które notabene ukazują się w niebezpiecznie szybkim tempie – choć do Remigiusza Mroza wciąż im daleko 😉 ) 


I.  Fabuła                        3 pkt.
II. Bohaterowie             3 pkt.
III. Narracja i język        2 pkt.
IV. Emocje                      3 pkt.
V. Kreacja świata           2 pkt.

Ocena: 5/10

Reklamy

One thought on “Więcej czerwieni. Katarzyna Puzyńska

  1. Pingback: Trzydziesta pierwsza. Katarzyna Puzyńska | Przeczytałam książkę

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s