Pół króla. Joe Abercrombie

029-pol-krolaZachęcona ogromem pozytywnych opinii sięgnęłam niedawno po książkę Pół króla, pierwszy tom trylogii Morze Drzazg, autorstwa Joe’ego Abercrombie. Powieść polecana przez samego George’a R. R. Martina z recenzjami, obiecującymi pełną wrażeń i przygód lekturę – liczyłam na prawdziwą perełkę. 

Mam jednak poważne wątpliwości skąd się wzięły te wszystkie ochy i achy. Książka tego brytyjskiego pisarza co najmniej mnie rozczarowała. Jej ułomność recenzenci często zrzucają na fakt, że jest to powieść z nurtu young adult, skierowana dla młodzieży. To jednak w moim odczuciu żadne usprawiedliwienie, a wręcz ujma dla młodych czytelników, którzy zdecydowanie zasługują na lepszą literaturę.

Uwaga! Dalsza część wpisu może zdradzać znaczne elementy fabuły powieści.

Yarviemu nie jest pisane zostać królem. Nie dość, że urodził się jako młodszy syn, to w dodatku bogowie uczynili go kaleką ze zdeformowaną, niesprawną dłonią, która uniemożliwia mu posiadanie odrobiny szacunku w zdominowanym przez siłę i przemoc świecie, w jakim przyszło mu żyć. Zamiast uczyć się fechtunku, chłopiec przygotowuje się do egzaminu na ministra – uczonego doradcę władców. Jednak i tu los z niego drwi, kiedy okazuje się, że zarówno ojciec, jak i starszy brat Yarviego giną zamordowani przez władcę sąsiedniego królestwa. Yarvi musi porzucić swoje dotychczasowe plany i zasiąść na Czarnym Tronie, jako jedyny sukcesor swojego zmarłego ojca. Niestety szybko okazuje się, że jego stryj ma nieco inne plany, a chłopiec w jednej chwili z króla staje się niewolnikiem. Poniżony, pozbawiony wolności i należnego mu statusu, zostaje sprzedany na galerę jako wioślarz, co nie przeszkadza mu jednak poprzysiąc zemsty na uzurpatorze.

Fabuła książki Pół króla jest do cna banalna i wyświechtana. To jednak nie jest wcale aż taki wielki problem. Jest mnóstwo książek bazujących na utartych schematach, lekko tylko odkurzonych, a jednak czyta się je z przyjemnością. Problemem książki brytyjskiego pisarza jest raczej forma, czy też jej brak. 
Czytając Pół króla doszłam bowiem do wniosku, że czytam nie powieść, która przenosi mnie w odległe rejony wyobraźni, kreuje świat i rządzące nim prawa, lecz bardzo rozwlekłe streszczenie (400 stron w wydaniu papierowym!) jakiejś naprawdę dobrej, z rozmachem napisanej sagi. Język książki jest boleśnie prosty, narracja w najmniejszym stopniu nie buduje atmosfery, a dialogi – bogowie, zmiłujcie się! – napakowane banałami i pretensjonalne. Spotkałam się z opiniami, że są przezabawne – dla mnie niestety okazały się cokolwiek sztywne i żenujące, a woda z Morza Drzazg ciut zbyt słona, by popijać co suchsze kawałki. Czytając nie doświadczycie też nawet krztyny opisów, ani świata materialnego, ani też nawet powierzchownego wgryzienia się w emocje bohaterów. Nie pomaga to wyobraźni, bo wszystko jest tu przedstawione zbyt płasko, aby stworzyć świat na miarę uniwersum.

Inna rzecz to rozwinięcie fabuły, któremu jakoś tak nie dowierzam i którego nie czuję. Dlaczego chłopiec pomiatany przez własnego ojca, traktowany protekcjonalnie przez matkę, wyśmiewany przez brata i całe swoje królestwo, tak bardzo dąży do odzyskania tronu, którego nigdy nie chciał? Niechby walczył o wolność, nie o tron, niech sobie stryj Odem króluje, niech do powrotu do swojej ojczyzny zaniesie go jakiś zewnętrzny czynnik, niechże by to była jakaś (nawet równie co reszta historii wyświechtana) przepowiednia czy spisek… Przyszło mi w trakcie czytania tak wiele alternatywnych rozwinięć fabuły, że chyba kiedyś sama powinnam wziąć się za pisanie.

Naprawdę nie wiem, czym Pół króla zasłużyło sobie na tak wiele pochlebnych recenzji. To fakt, że w książce wiele się dzieje, tego Abercrombie nie szczędzi, bo Yarviego na swojej drodze czeka naprawdę wiele przeciwności losu i przygód. Mimo to książka raczej mnie nie wciągnęła, przebrnęłam przez nią bez przyjemności i bez emocji – te tworzy się inaczej, niż tylko opisując przebieg wydarzeń. Tak jak kiepskie historie w ustach prawdziwego gawędziarza stają się najpiękniejszymi baśniami, tak samo te najlepsze opowieści przekazywane przez nudziarza nas samych zanudzą.

Raz jeszcze dodam na koniec, bo uważam, że to ważne – mówienie o książce, że można od niej wymagać mniej, bo skierowana jest do młodzieży, to bardzo zła taktyka, to deprecjonowanie młodego czytelnika, eufemizm na stwierdzenie, że lepszej książki i tak by nie zrozumiał. Pół króla to po prostu kiepska książka, niezależnie od tego, jaka jest jej docelowa grupa odbiorców.


I.  Fabuła                        2 pkt.
II. Bohaterowie             2 pkt.
III. Narracja i język        1 pkt.
IV. Emocje                      2 pkt.
V. Kreacja świata           1 pkt.

Ocena: 3/10

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s