Miasto glin. Karin Slaughter

My, kobiety, żyjemy w dobrych czasach. Może nie jest jeszcze idealnie w kwestiach związanych z równouprawnieniem i podziałem ról społecznych, ale nie zmienia to faktu, że społeczeństwo przebyło długą drogę w relatywnie krótkim czasie. Dziś każda z nas może być kim zechce bez narażania się na społeczny ostracyzm, a świat generalnie nie ma przed nami ograniczeń. Chociaż dziś wydaje się to zgoła nieprawdopodobne, to przecież nie zawsze tak było. Nie minęło znów tak wiele czasu – zaledwie sto lat temu Polki otrzymały prawo wyborcze. Polska była jednym z pierwszych krajów, które takie prawo wprowadziły. A to był dopiero początek trudnych przemian, jakie czekały społeczeństwo.

My, kobiety, naprawdę żyjemy w dobrych czasach. Aby się o tym przekonać nie trzeba sięgać daleko wstecz. Do klimatu rewolucji obyczajów i społecznych przemian w Atlancie anno domini 1974 zabierze was Karin Slaughter w wybornym, świetnie napisanym kryminale Miasto glin.

Uwaga! Dalsza część wpisu może zdradzać elementy fabuły.

Na wstępie muszę przyznać, że chociaż od dłuższego czasu zaczytuję się w powieściach kryminalnych i thrillerach, mam problem z poznawaniem twórczości pisarzy, którzy są już żyjącymi klasykami gatunku. Typowy problem czytelnika pierwszego świata –  tak wiele książek, tak mało czasu… Miasto glin to pierwsze powieść amerykańskiej pisarki Karin Slaughter, jaką przeczytałam i już wiem, że mam sporo do nadrobienia, bo lektura tej książki była naprawdę przednia.

Maggie Lawson, podobnie jak jej brat i wuj, została policjantką. Wciąż jest jedną z nielicznych kobiet-policjantek i mimo tego, że pracuje ze swoją rodziną wcale nie ma z tego powodu lżej. To, że pracuje jako policjantka wcale nie budzi podziwu i szacunku wśród najbliższych jej ludzi. Zdominowana przez mężczyzn komenda policji miasta Atlanta traktuje kobiety w swoich szeregach jako zło konieczne, a ich chęć do pracy w tym miejscu jako fanaberię. Nie pomaga wcale fakt, że oto komendantem zostaje Afroamerykanin – to tylko słup, mający pokazać całym Stanom jak nowoczesnym i postępowym miastem jest Atlanta. Tu wciąż rządzi biały macho, a każdy kto nim nie jest – kobieta, czarny, gej – jest na z góry straconej pozycji. Maggie ma aspiracje i ambicje. Pragnie być śledczą, prawdziwym detektywem, a nie tylko krawężnikiem lub tajniaczką z obyczajówki przebraną za dziwkę. Jest uparta i zawzięta, a każdą obelgę i każdy cios wymierzony pięścią wuja znosi z dumą.
Kate Murphy jest nowa, a jej pierwszy dzień w nowej pracy raczej nie zapisze się jako jeden z tych szczęśliwszych. Śliczna, naiwna i nieprzygotowana psychicznie na to, co ją czeka i ile będzie musiała znieść, jako policjantka z Atlanty. Dla takich jak ona nie mają litości ani szowinistyczni i wulgarni koledzy, ani usiłujące udowodnić swoją wyższość i siłę koleżanki z pracy. Kate jednak ma w sobie ten wewnętrzny ogień nieustępliwości, który napędza ją do działania na przekór swojemu pochodzeniu, na przekór dotykającym ja zewsząd upokorzeniom.

Tymczasem policjanci w Atlancie mają problem – tajemniczy Strzelec zabija stróży prawa. Doświadczeni policjanci giną na służbie, a morderca pozostaje nieuchwytny. Brat Maggie ledwie uchodzi z życiem spod lufy Strzelca, a jego siostra aż kipi od chęci złapania zabójcy. Niestety wraz z nową koleżanką, Kate Murphy, zostają bezceremonialnie odsunięte od sprawy jako nie nadające się do prowadzenia śledztwa kobiety. Ambitne dziewczyny nie poddają się jednak i na własną rękę usiłują powiązać tropy i dowody pominięte w dotychczasowym śledztwie. Ryzykują niemalże wszystkim, co mają, bo taka samowolka nie jest mile widziana pośród męskiej części funkcjonariuszy, który zdolni są do tego, by swoją siłą i autorytetem samodzielnie stanowić prawo w Atlancie. Żadne kapryśne i nieznające swojego miejsca kobiety nie mogą im w tym przezkadzać.

Fabuła Miasta glin nie należy do najbardziej wartkich, ale trzyma w napięciu wystarczająco mocno, by z przyjemnością zachłannie pochłaniać kolejne strony. To świetnie napisana książka, która utrzymuje idealną równowagę pomiędzy głównym wątkiem polowania na Strzelca, a sugestywnym obrazem społeczeństwa przepełnionego nienawiścią, homofobią, szowinizmem i rasizmem w czasach przemian obyczajowych, których społeczeństwo oparte na patriarchacie i przekonaniu o wyższości białego faceta z bronią, nie chce tak łatwo zaakceptować. Bohaterowie Miasta glin to świetnie skonstruowane postaci, które wywołują w czytelniku cały szereg emocji od sympatii przez irytację aż po niechęć. Szczegółowo dopracowane postaci oraz tło społeczno-obyczajowe powieści to z pewnością wielki atut powieści Karin Slaughter – czytelnik może liczyć się z tym, że w Mieście glin otrzyma pewną całość, gdzie sytuacja polityczna i społeczna stanowi nierozerwalną część fabuły, która nie miała by racji bytu, gdyby umiejscowić ją w innym miejscu i czasie.
Rewelacyjna lektura, która na długo zapada w pamięć.


I.  Fabuła                        4 pkt.
II. Bohaterowie             5 pkt.
III. Narracja i język        5 pkt.
IV. Emocje                      5 pkt.
V. Kreacja świata           5 pkt.

Ocena: 9/10

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s