Enklawa. Ove Løgmansbø (Remigiusz Mróz)

Kilka dni temu przeżyłam nie lada niespodziankę. Zupełnie nieplanowanie zaczęłam czytelniczy rok 2017 od lektury – jak się okazało dopiero niedawno – książki Remigiusza Mroza. Tym, którzy śledzą nowinki z rodzimej sceny literackiej wiadomość ta zapewne jest już znana – tak, drodzy moi, tajemniczy Farer polskiego pochodzenia, Ove Løgmansbø, który postanowił rzekomo zadebiutować w Polsce z uwagi na raczej niewielki rynek wydawniczy Wysp Owczych, to nikt inny jak nasz bestsellerowy Remigiusz Mróz.
Niestety – nie zyskaliśmy tym samym nowego, nieco egzotycznego autora skandynawskich thillerów i kryminałów i to dla mnie osobiście stanowi niewielkie rozczarowanie. Z drugiej strony to naprawdę świetne, że w kraju, gdzie czytelnictwo jest ponoć na zastraszająco niskim poziomie, wciąż jest tu miejsce dla tak niezwykle płodnych pisarzy jak Mróz, którzy nie dość że wydają kilka książek rocznie pod własnym nazwiskiem, to jeszcze mogą pozwolić sobie na pozyskanie kolejnych czytelników, pisząc pod pseudonimem.

Ale! Do rzeczy, bo skoro tajemnica wyszła na jaw, warto powiedzieć kilka słów o Enklawie, pierwszej z trzech powieści, których akcja toczy się na Wyspach Owczych.

 

Uwaga! Dalsza część wpisu może zdradzać elementy fabuły.

Czytaj dalej

Reklamy

Dziewczyna z pociągu. Paula Hawkings

007 Dziewczyna z pociaguSięgając po Dziewczynę z pociągu, brytyjskiej pisarki Pauli Hawkings, spodziewałam się prawdziwej torpedy. Okładka książki mrugała do mnie z  półek w księgarniach i salonikach prasowych, przewijała się przez blogi i portale o książkach, wyskakiwała znienacka w mediach społecznościowych. Reklamowana jako pierwszorzędny thriller, trzymający w napięciu do ostatniej strony. Nie sposób przejść obok niej obojętnie. Kiedy więc trafiłam na nią na liście bestsellerów w moim abonamencie Legimi, od razu wpisałam ją na listę książek, które koniecznie chcę przeczytać.

Jeśli jeszcze się zastanawiacie czy Dziewczyna z pociągu jest warta waszej uwagi, to zaręczam, że jest to niezła książka, choć zamiast naelektryzowanej napięciem genialnej powieści, radziłabym spodziewać się po prostu nieźle spędzonego czasu na lekturze. Bez fajerwerków i bez urywania wiadomo czego.

Uwaga! Dalsza część wpisu może zdradzać fabułę powieści.

Czytaj dalej